Włosy Moniki są bardzo długie i w naturalnym kolorze blond. Ich kondycja jest w porządku, ale były trochę szorstkie i niedociążone. Pierwsze co zrobiłam to wczesałam w nie porządną ilość oleju - połączenie olejku z Vianka z olejem konopnym. Postanowiłam na proteiny i po 1,5 godz. nałożyłam na tę mieszankę maskę rokitnikową z Planeta Organica z łyżeczką żelatyny rozpuszczonej w ciepłej wodzie. Po kolejnych 30 minutach zmyłam to wszystko, umyłam Monice włosy rozcieńczonym delikatnym szamponem Biolaven i na koniec wczesałam odżywkę Garnier Oil Repair 3. Podczas suszenia włosów letnim nawiewem wmasowałam w nie kilka kropel oleju śliwkowego, skupiając się na końcówkach, by dobrze je zabezpieczyć.
Włosy Moniki po tych zabiegach były sypkie, wygładzone, miękkie i wyraźnie nawilżone. Prezentowały się naprawdę pięknie i robiły wrażenie. Końcówki były dociążone, nie fruwały na wszystkie strony i nie plątały się.
Komentarze
Prześlij komentarz